| Beata Tadla ocenia hotel Aquarius w Kołobrzegu |
| Relacje z wizyt II edycji |
|
Ech... Rano - pływanie do oporu! Ja w basenie pływackim, Jasiek w basenie rekreacyjnym z dziką rzeką, fontannami, zjeżdżalnią oraz pełnym "parkiem maszyn", czyli dmuchanymi różnościami, które tylko podnoszą jakość wodnej zabawy. Wszystko pod czujnym okiem ratownika, który zaopiekuje się dzieckiem, gdy mama idzie na masaż albo zrobi wykład o wirach wodnych. Jeśli mamy ochotę na popołudniową kawę i chcemy ją wypić w kawiarni, a nie w pokoju zabaw- można to zrobić nie narażając się na niespodziewany strzał piłką w filiżankę. Miejsce, w którym dzieci mają swój świat jest przeszklone i okrągłe. My nie tracimy pociechy z oczu - pociecha ma zapewniony kontakt wzrokowy z nami. Spokój i relaks. Kawa ocalona. W restauracji hotelowej - nawet tzw. szwedzki stół dzieci mają osobny. I jeszcze jedna rzecz - tego nie widziałam nigdzie. Hotel jest spory- można się zgubić, dlatego każde piętro oznaczone jest innym symbolem (dla dzieci, które nie znają cyfr), dodatkowo te symbole, np. meduza albo konik morski, są wyszyte na wykładzinie wzdłuż ścian korytarza. Bezpieczeństwo, dobra zabawa i dziecko jako gość specjalny - to cechy Aquariusa |








